FREMIONE
DLA ZUZANNY
Końcówka wyszła bardzo cukierkowo i wgl, ale no! Po długich rozmyślaniach wreszcie powstało, przepraszam że tak długo to trwało, ale jest!
Mrs. Darkness
Końcówka wyszła bardzo cukierkowo i wgl, ale no! Po długich rozmyślaniach wreszcie powstało, przepraszam że tak długo to trwało, ale jest!
Mrs. Darkness
Nie rozumiała jak on mógł to zrobić! Przecież jeszcze rano
mówił że ją kocha! Teraz wie że kłamał. A ona wiązała z nim swoje plany na
przyszłość! W jednej chwili całe jej życie straciło sens. Chciała z sobą
skończyć, dlatego teraz kierowała się na Wieżę Astronimiczną, najwyższą z wież
w Hogwartcie. Po kilku minutach była już u celu. Powoli podeszła do barierki i
wychyliła się delikatnie, na twarzy poczuła delikatny powiew wiatru. Wychyliła
się mocniej i zamknęła oczy, po jej delikatnych policzkach powoli spływały dwie
kryształowe łzy, dwie krople krwi z jej wnętrza, z jej duszy. Jej dusza
krwawiła przez człowieka który nazywał się jej chłopakiem, przez Cormaca.
Podczas wojny z Voldemortem zginął jej poprzedni chłopak-Fred Weasley. Hermiona
kochała Freda miłością wielką, prawdziwą i co najważniejsze-odwzajemnioną. Po
stracie rudzielca czuła że nie ma sensu życia, a wtedy pojawił się Cormac,
zajmował się nią i w końcu Hermiona zakochała się w nim, ale nigdy nie
pokochała go tak mocno jak Freda. Przyzwyczaiła się do niego i pokochała, a on
ją zdradził z tą pustą dziewczyną-Cho Chang. Jej ledwo posklejane serce na nowo
rozpadło się na pół. Nie ma dla kogo żyć, Rona nie interesuje po tym jak nie
odwzajemniła jego uczuć i związała się z jego bratem, Harry i Ginny są zbyt
zajęci swoimi drugimi połówkami. Wychyliła się już tak bardzo, że praktycznie wisiała trzymając się rękami.
Miała się już puścić, gdy usłyszała cichy głos:
-Hermiona? Co ty robisz? Ty chyba nie chcesz….. Hermiona!
Nie! – głos był tak podobny do głosu jej Freda, co sprawiło że przez chwilę
zawahała się, ale zaraz pokręciła głową. To musiał być George, przecież z jej
Fredem byli bliźniakami.
-George? Co ty tu robisz? – właściciel głosu roześmiał się
-To nie George, Hermionko – Panna Granger zastanowiła się
przez chwilę, przecież bliźniaki bardzo często zamieniali się, aby namieszać
ludziom w głowach, była tak zamyślona że nie zareagowała gdy napastnik wciągnął
ją z powrotem na Wieżę, zareagowała dopiero gdy ten pocałował ją delikatnie,
ale równocześnie namiętnie, zupełnie tak jak niegdyś Fred.
-George, co ty robisz! – była zszokowana i jeszcze bardziej
chciała ze sobą skończyć, ponieważ ten idiota przypomniał jej cudowne i
romantyczne wieczory spędzane w Norze lub w Pokoju Wspólnym Gryffindoru, gdy
wtulała w ciało Freda i czuła gdy ten co chwilę całował ją w policzek lub w
kark. Na samą myśl o Fredzie łzy zakręciły się w jej ślicznych, karmelowych
oczach.
-Ale Hermiona! To ja! Fred! – Na widok łez dziewczyny
rudowłosy spanikował. – Błagam, kochanie uwierz mi!
-Jak? Jak mam to zrobić? – wyszeptała dziewczyna między
napadami szlochu
-Zapytaj mnie o coś! – chłopak był zdesperowany, aby
udowodnić ukochanej że to naprawdę on.
-No więc…… powiedz mi coś o czym wie tylko i wyłącznie Fred
– dziewczyna nie miała pojęcia o co może go spytać, tak naprawdę myślała tylko
o tym że chłopak faktycznie pachnie jak Fred, George pachniał zupełnie inaczej,
jej ukochany pachniał jak święta spędzane w Norze, a jego bliźniak swoimi
ulubionymi perfumami. Niby niczym się nie różnili, ale Hermiona jako jedyna
potrafiła ich rozpoznać.
-Kiedy się irytujesz uroczo marszczysz nosek, gdy siedzimy w
bibliotece i pisaliśmy jakieś wypracowania ty zawsze bawisz się piórem i to ty
sprawiłaś że też zacząłem tak robić, uwielbiasz spać wtulona we mnie jak kot,
tylko ty potrafisz nas rozróżnić, nawet nasza matka tego nie potrafi, więc
czujesz się wyróżniona zawsze gdy możesz to zrobić. Błagam Hermiono, uwierz mi! - wykrzyknął zdesperowany.
-A....ale ty przecież nie żyjesz!-biedna dziewczyna była coraz bardziej zdezorientowana.
-Już ci wszystko tłumaczę, otóż Cormac tuż przed wybuchem wojny porwał mnie i więził we Wrzeszczącej Chacie. Podczas bitwy zginął jakiś obcy mi czarodziej, napojony eliksirem wielosokowym. Cormac wiedział że jesteśmy razem (bo kto nie wiedział) i chciał abym zginął, żebyś to z nim była. Chciał tylko stać się sławnym, a w jaki łatwiejszy sposób to osiągnąć niż pobyć trochę z samą Hermioną Granger, a później z nią się rozstać? Więc właśnie tak uczynił. Na szczęście udało mi się dziś uciec i pojawić się tutaj w odpowiedniej chwili - Fred był tak zajęty tłumaczeniem się przed dziewczyną, że nie zauważył jej osunięcia się po ścianie, ocknął się dopiero na dźwięk cichego szlochy Hermiony.
-Mionko, Mionko, Mioneczko już spokojnie - ukucnął obok niej i szeptał do ucha dziewczyny.
-Przestań, przecież wiesz że tego nie lubię - wydusiła z siebie, uśmiechając się delikatnie. Wiedział, jasne że wiedział, przecież nie raz się o to kłócili, oczywiście szczerząc zęby w uśmiechach.
- Dobrze, Fred. Wierzę ci - postanowiła zaryzykowa, a jeżeli to George ją nabiera to gorzko pożałuje.
-Tak! Moja Mionka mi wierzy!-chłopak odtańczył coś na krztałt tańca zwycięstwa czym bardzo rozśmieszył dziewczynę. Nagle usłyszeli kroki na schodach. Gdy drzwi się otworzyły oboje zobaczyli Cormaca, którego najwidoczniej zaalarmował śmiech gryfonki.
-Hermiona! Idziemy do dormitorium! Już! - Cormac zrobił się cały czerwony ze złości.
-Nie - dziewczyna w niczym nie przypominała już tej Hermiony, która chciała się zabić. Teraz była to dawna ona, ta która walczyła o to co kocha.
-Coś ty powiedziała? - Teraz Cormac był bordowy ze złości.
-Powiedziałam że nigdzie z tobą nie pójdę.
-A co głuchy jesteś? Chyba wyraźnie słyszałeś co powiedziała, więc skoro tak bardzo chcesz iść do dormitorium to idź sam - powiedział ironicznie Fred.
~~~~~~~~~~~~
5 lat później
Hermiona spacerowała z synem po parku rozmyślając na swoim pokręconym życiem. Tak bardzo pochłonęły ją wspomnienia, że nie zauważyła swojego męża.
-Uważaj kochanie bo ukradną ci dziecko, a sama trafisz do Chin - Hermionę sprowadziły na ziemię te słowa oraz czyjeś ręce na jej talii.
-Dziękuję Fred - odrzekła i mocno pocałowała męża.
-A ja? -usłyszeli pytanie synka, i jednocześnie ucałowali go w oba policzki. Hermiona zaśmiała się radośnie, wreszcie była w pełni szczęśliwa.
-Nie - dziewczyna w niczym nie przypominała już tej Hermiony, która chciała się zabić. Teraz była to dawna ona, ta która walczyła o to co kocha.
-Coś ty powiedziała? - Teraz Cormac był bordowy ze złości.
-Powiedziałam że nigdzie z tobą nie pójdę.
-A co głuchy jesteś? Chyba wyraźnie słyszałeś co powiedziała, więc skoro tak bardzo chcesz iść do dormitorium to idź sam - powiedział ironicznie Fred.
~~~~~~~~~~~~
5 lat później
Hermiona spacerowała z synem po parku rozmyślając na swoim pokręconym życiem. Tak bardzo pochłonęły ją wspomnienia, że nie zauważyła swojego męża.
-Uważaj kochanie bo ukradną ci dziecko, a sama trafisz do Chin - Hermionę sprowadziły na ziemię te słowa oraz czyjeś ręce na jej talii.
-Dziękuję Fred - odrzekła i mocno pocałowała męża.
-A ja? -usłyszeli pytanie synka, i jednocześnie ucałowali go w oba policzki. Hermiona zaśmiała się radośnie, wreszcie była w pełni szczęśliwa.
Uuuuu. Biedna Hermiona, ale przynajmniej nie zrobiła głupiej rzeczy. Chociaż przeczytałabym alternatywną wersję w tej historii, w której jednak się zabija. Jak postąpił by Fred.
OdpowiedzUsuńBlack Canary Dinah ''Laurel'' Lance
Mogę spróbować napisać alternatywną z jej śmiercią, ale nie obiecuje że powstanie szybko bo szkołę trza ogarnąć :D ale jeżeli byś przeczytała to chętnie napiszę :D
OdpowiedzUsuńMrs. Darkness
Super chyba zaczęłam lubic kolejny parring z udziałem Hermiony
OdpowiedzUsuńHaha! Dziękuje! :*
OdpowiedzUsuńMrs. Darkness
Dopiero teraz przeczytałam, dziękuję! Mega!
OdpowiedzUsuńSuper że ci się podoba! Ja osobiście nie czytam innych pairingów z Hermioną niż dramione więc to było ciekawe wyzwanie :D <3 ^_^
OdpowiedzUsuń